
Ten artykuł został opracowany przy wsparciu Claude AI. Osobista kontrola i akceptacja Roberta Werkiera nie są jeszcze udokumentowane.
Informacja o powstaniu tekstu: Artykuł został przygotowany przy wsparciu modelu językowego AI (Claude firmy Anthropic). Wszystkie podlinkowane źródła zostały otwarte i sprawdzone 4 października 2026 r.
Od 24 września 2026 r. Google wdraża nową aktualizację antyspamową. Obejmuje ona wszystkie kraje i wszystkie języki, a więc zarówno polską, jak i niemiecką wersję Państwa strony. Wdrożenie trwa znacznie dłużej niż przy trzech poprzednich aktualizacjach tego typu w tym roku, a obserwatorzy rynku opisują dwie fale silnych wahań, ostatnią 30 września.
Dla polskich firm, które sprzedają do Niemiec, temat ma szczególne znaczenie. Niemieckojęzyczna strona często powstaje szybko: tłumaczenie maszynowe, kilkadziesiąt podstron pod niemieckie miasta, katalog produktów opisany przez AI. Taki sposób pracy jest tani, ale to właśnie on najbardziej przypomina praktyki, które Google opisuje w zasadach dotyczących spamu. W tym artykule oddzielamy fakty potwierdzone przez Google od obserwacji branży i pokazujemy, jak w rozsądnym czasie ocenić własne ryzyko.
Podsumowanie audio wygenerowano w Gemini Notebook przy wsparciu AI. Osobista kontrola i akceptacja Roberta Werkiera nie są jeszcze udokumentowane.
Transkrypcja tego nagrania nie jest dostępna.
Najważniejsze informacje w skrócie
- Początek: 24 września 2026 r., godz. 9:15 czasu pacyficznego, czyli 18:15 czasu polskiego. Google zapowiedziało, że wdrożenie może potrwać do dwóch tygodni.
- Stan na 4 października 2026 r.: w panelu statusu Google aktualizacja nie jest jeszcze oznaczona jako zakończona.
- Niepotwierdzone: Google nie podało, jakich rodzajów spamu dotyczy aktualizacja.
- Zaobserwowane: spadki stron silnie szablonowych, generowanych programowo i prawdopodobnie przez AI. To oceny specjalistów SEO, a nie komunikat Google.
- Zasada obowiązująca od dawna: tworzenie wielu stron bez wartości dla użytkownika, głównie po to, by wpływać na ranking, narusza zasady. Nie ma znaczenia, czy pisze człowiek, czy maszyna.
- Dla Państwa: warto oceniać całe grupy podstron, a nie pojedyncze teksty, i nie podejmować dużych decyzji przed końcem wdrożenia.
Co się wydarzyło
Google odnotowało aktualizację w panelu Search Status Dashboard. Wpis w oryginale brzmi: „Released the September 2026 spam update, which applies globally and to all languages. The rollout may take up to two weeks to complete”. Do dziś nie dodano tam nic więcej.
Historia aktualizacji rankingu pokazuje, dlaczego czas trwania zwraca uwagę. To czwarta aktualizacja antyspamowa w 2026 r. Marcowa zakończyła się po 19 godzinach i 30 minutach, czerwcowa po dwóch dniach i godzinie, sierpniowa po dwóch dniach i 16 godzinach. Dwa tygodnie to zupełnie inna skala. Jeśli Google wykorzysta cały zapowiedziany czas, wdrożenie skończy się około 8 października.
Przebieg zmian w wynikach wyszukiwania relacjonuje przede wszystkim serwis Search Engine Roundtable. 28 września opisał on silne wahania w pierwszy weekend po starcie, z kulminacją 26 września. 1 października pojawiła się relacja o drugiej fazie z 30 września: konsultant SEO Glenn Gabe napisał, że kilku właścicieli witryn zgłosiło mu wyraźne spadki dokładnie tego dnia. Na forach branżowych pisano też o bardzo niestabilnym ruchu z Google Discover.
W Polsce aktualizację omówiła między innymi agencja mbridge w swoim wrześniowym przeglądzie SEO z 2 października.
Co Google potwierdziło, a czego nie
Potwierdzone są trzy rzeczy: moment startu, zasięg globalny we wszystkich językach oraz możliwy czas trwania do dwóch tygodni. Search Engine Journal wprost zaznacza, że Google nie ujawniło, które taktyki spamerskie są celem tej aktualizacji.
Ogólnie Google opisuje aktualizacje antyspamowe jako ulepszenia automatycznych systemów wykrywania spamu, w tym opartego na AI systemu SpamBrain. Właściciele witryn, którzy widzą zmiany po takiej aktualizacji, powinni sprawdzić zgodność z zasadami dotyczącymi spamu.
Reszta to obserwacje. Według Search Engine Roundtable konsultantka Lily Ray wskazała jako poszkodowane przede wszystkim strony mocno szablonowe, programowe i prawdopodobnie generowane przez AI, na przykład serwisy z osobną podstroną dla każdego numeru telefonu lub numeru kierunkowego. Takie spostrzeżenia pokazują wzorzec, ale opierają się na próbkach i danych zewnętrznych narzędzi.
Jest też problem metodologiczny, na który zwraca uwagę Semrush: wahania zaczęły się już około 23 września, a przy dwutygodniowym wdrożeniu trudno odróżnić skutki aktualizacji od innych ruchów w wynikach. Spadek w tym okresie nie musi więc wynikać z aktualizacji antyspamowej.
Czym aktualizacja antyspamowa różni się od Core Update
Core Update zmienia ogólną ocenę treści. W 2026 r. były dotąd dwie takie aktualizacje, w marcu i w maju. Strona, która po nich traci, nie złamała zasad; została inaczej oceniona na tle konkurencji.
Aktualizacja antyspamowa egzekwuje zasady. Dotyczy praktyk nazwanych wprost w zasadach Google dotyczących spamu, takich jak maskowanie, spam w linkach, nadużycie wygasłej domeny, nadużycie stron doorway czy nadużycie treści na dużą skalę. Skutek według Google: strony naruszające zasady mogą zajmować niższe pozycje albo w ogóle zniknąć z wyników.
Dlatego po takiej aktualizacji pierwsze pytanie brzmi: czy coś na naszej stronie przypomina jedną z tych kategorii? Pytanie o ogólną jakość przychodzi później.
Jak Google definiuje nadużycie treści na dużą skalę
W polskiej wersji zasad definicja brzmi: „Nadużycia na dużą skalę dotyczące treści polegają na wygenerowaniu wielu stron przede wszystkim po to, aby manipulować rankingami wyszukiwania, a nie pomagać użytkownikom”.
Wśród przykładów Google wymienia:
- korzystanie z narzędzi generatywnej AI lub podobnych do generowania wielu stron bez dodatkowej wartości dla użytkowników;
- pobieranie danych z plików, wyników wyszukiwania lub innych treści w celu wygenerowania wielu stron;
- łączenie zawartości innych stron bez dodawania własnych treści.
Zasada nie jest nowa. Google wprowadziło ją w marcu 2024 r. i już wtedy podkreślało, że obowiązuje niezależnie od tego, czy treści powstają automatycznie, ręcznie, czy w sposób mieszany. Razem z ówczesną aktualizacją Core miało to zmniejszyć udział treści niskiej jakości i nieoryginalnych o 40 procent; później Google podało wartość 45 procent.
Dla firm eksportowych ważna jest jeszcze druga kategoria: nadużycie stron doorway. Google podaje tu jako przykład między innymi wiele domen lub podstron kierowanych na konkretne regiony albo miasta, które prowadzą użytkownika do jednej i tej samej strony docelowej, oraz tworzenie bardzo podobnych do siebie podstron. To opis, który dobrze pasuje do popularnej taktyki „jedna podstrona na każde niemieckie miasto”.
Czy treści tworzone z pomocą AI są spamem?
Nie. Google zaktualizowało swoje wskazówki dotyczące generatywnej AI 1 października 2026 r. Nadal czytamy tam, że generatywna AI może być szczególnie przydatna przy badaniu tematu i nadawaniu struktury własnym treściom. Naruszeniem staje się dopiero generowanie wielu stron bez wartości dla użytkowników.
Google formułuje jednak wyraźne oczekiwania:
- treści wygenerowane przez AI należy przed publikacją sprawdzić ręcznie pod kątem poprawności i wiarygodności;
- dotyczy to także tytułów, opisów meta, danych strukturalnych i tekstów alternatywnych grafik;
- warto poinformować czytelników, jak dana treść powstała;
- w e-commerce obowiązują ostrzejsze reguły: obrazy produktów wygenerowane przez AI muszą zawierać określone metadane, a dane produktów wygenerowane przez AI trzeba odpowiednio oznaczyć.
W poradniku o treściach pomocnych dla użytkowników Google proponuje trzy pytania: kto stworzył treść, jak powstała i po co. Przy drugim wprost mowa o automatyzacji i AI. Trzecie jest najważniejsze: treść ma służyć przede wszystkim ludziom, a nie pozycjom w wyszukiwarce.
SAFE: co naprawdę zawiera publikacja badaczy Google
25 września Search Engine Journal opisał krótką publikację pracowników Google o systemie SAFE, czyli Scaled Abuse Forensics Examiner. Ma on wykrywać skoordynowane kampanie rozpowszechniające „AI slop”, to znaczy masowo produkowane, niskiej jakości media syntetyczne.
Publikacja opisuje cztery współpracujące agenty AI:
- agenta głównego, który koordynuje analizę i wydaje werdykt;
- agenta analizującego treść, który wykrywa ślady syntetycznego pochodzenia i naruszenia zasad;
- agenta analizującego zachowanie, który szuka nienaturalnych wzorców czasowych i sygnałów infrastrukturalnych;
- agenta analizującego sieci powiązań między kontami i wspólną infrastrukturę.
Autorzy piszą, że pierwsze wyniki wdrożenia wskazują na znaczne przyspieszenie identyfikacji nowych zagrożeń i skrócenie czasu analizy w porównaniu z pracą z udziałem ludzi.
Trzeba jednak jasno powiedzieć, czego w tym dokumencie nie ma:
- nie wspomina on o wyszukiwarce Google, witrynach ani rankingach; przykłady dotyczą syntetycznych materiałów wideo i kanałów YouTube;
- nie zawiera żadnych liczb, a dokładność i oszczędność czasu są wymienione jedynie jako kryteria oceny;
- nie ma dowodu na związek SAFE z wrześniową aktualizacją antyspamową i Google takiego związku nie ogłosiło.
Mimo to publikacja pokazuje kierunek. Analizowany jest wzorzec, a nie pojedynczy tekst: kiedy treści są publikowane, jak bardzo są do siebie podobne, jakie konta i jaka infrastruktura je łączą. Założenie, że masowo wygenerowane podstrony przejdą niezauważone, jeśli każda z osobna brzmi poprawnie, jest coraz słabsze.
Co to oznacza dla polskich firm działających na rynku niemieckim
Większość firmowych stron B2B nie ma powodu do niepokoju. Witryna z opisem oferty, danymi kontaktowymi, referencjami i kilkoma rzetelnymi artykułami nie spełnia definicji nadużycia, nawet jeśli w pisaniu pomagała AI.
Uważniej powinni się przyjrzeć swoim stronom ci z Państwa, którzy rozpoznają u siebie któryś z poniższych przypadków:
- niemiecka wersja strony powstała w całości z tłumaczenia maszynowego i nikt znający język branżowy jej nie przeczytał;
- w krótkim czasie opublikowano wiele podstron według jednego szablonu, w których zmienia się tylko nazwa miasta, landu lub produktu;
- opisy produktów wygenerowano hurtowo z danych technicznych i nie sprawdzono ich poprawności;
- firma utrzymuje kilka domen, na przykład .pl, .de i .eu, z niemal identyczną treścią;
- agencja dostarczyła pakiet kilkuset podstron, a Państwo nie wiedzą, jak powstały.
Żaden z tych punktów nie oznacza automatycznie kary. Opisują one jednak sytuacje najbliższe przykładom z zasad Google. Warto pamiętać o jeszcze jednym: niemiecki klient biznesowy ocenia dostawcę także po języku. Błędna terminologia techniczna czy nienaturalne zwroty obniżają zaufanie niezależnie od tego, co zrobi algorytm.
Wersje językowe: co Google mówi wprost
W dokumentacji o witrynach wielojęzycznych i wieloregionalnych Google zaleca, aby przy osobnych adresach dla różnych języków stosować adnotacje hreflang. Dzięki nim wyszukiwarka kieruje użytkownika do właściwej wersji językowej. Dokument nie zawiera natomiast żadnych wskazówek dotyczących tłumaczeń automatycznych. W praktyce oznacza to, że poprawne oznaczenie techniczne pomaga Google zrozumieć strukturę witryny, ale nie zastępuje pytania o jakość. Niemiecka podstrona z poprawnym hreflang, której treść jest niezrozumiała dla inżyniera z Monachium, pozostaje stroną bez wartości. Kolejność prac powinna więc być następująca: najpierw treść sprawdzona przez osobę znającą branżę i język, potem oznaczenia techniczne.
Cztery przykłady zastosowania
Poniższe przypadki są skonstruowanymi przykładami ilustracyjnymi. Nie opisują rzeczywistych klientów ani zmierzonych wyników.
Przykład 1: producent okien z 80 podstronami miejskimi. Firma ma podstrony w rodzaju „Fenster aus Polen Berlin”, „Fenster aus Polen Hamburg” i tak dalej. Teksty różnią się tylko nazwą miasta, a każda podstrona prowadzi do tego samego formularza. To układ bliski przykładom stron doorway. Lepszym rozwiązaniem byłoby zostawienie kilku regionów, w których firma faktycznie montuje okna lub ma partnerów, i uzupełnienie ich o konkretne informacje: czas dostawy, zrealizowane projekty, lokalnego opiekuna, warunki gwarancji i serwisu.
Przykład 2: hurtownia części z 3000 opisów po niemiecku. Opisy wygenerowano z arkusza danych i od razu przetłumaczono. Sama liczba stron nie jest problemem, bo sklep potrzebuje strony dla każdego produktu. Liczy się poprawność i wartość dodana. Rozsądny plan: ręcznie sprawdzić i rozbudować 100 najważniejszych pozycji, między innymi o zamienniki, dopasowanie do modeli i typowe pytania klientów, a w pozostałych wykonać kontrolę wyrywkową i poprawić błędy w szablonie.
Przykład 3: software house z dwoma artykułami eksperckimi miesięcznie. AI pomaga w konspekcie i pierwszej wersji tekstu. Inżynier sprawdza każdą tezę, dodaje doświadczenia z projektów i podpisuje artykuł nazwiskiem, a niemiecką wersję czyta native speaker. Tu nie widać wzorca nadużycia. Warto spisać ten proces i otwarcie informować o wsparciu AI.
Przykład 4: firma transportowa z trzema domenami. Ta sama oferta jest opublikowana pod adresami .pl, .de i .eu, a wersje niemieckie są identyczne. Lepiej wybrać jedną domenę dla rynku niemieckiego, drugą przekierować i zadbać o poprawne oznaczenie wersji językowych, zamiast powielać treść w nadziei na większy zasięg.
Plan działania w siedmiu krokach
1. Poczekać i zabezpieczyć dane. Dopóki Google nie ogłosi końca wdrożenia, pozycje mogą się jeszcze zmieniać. Proszę wyeksportować dane skuteczności z Search Console, ale nie usuwać teraz hurtowo treści.
2. Porównać okresy osobno dla każdego rynku. W poradniku o spadkach ruchu Google zaleca najpierw widok 16 miesięcy, aby wychwycić sezonowość, a potem porównanie okresów. Proszę zestawić dni od 24 września z wcześniejszymi tygodniami, osobno dla Niemiec i Polski (filtr kraju), z podziałem na typ wyszukiwania i z analizą tabeli stron: czy spadek dotyczy całej witryny, katalogu /de/, czy pojedynczych adresów.
3. Oddzielić Discover. Google samo zaznacza, że ruch z Discover jest mniej przewidywalny niż ruch z klasycznego wyszukiwania. Wahania w tym kanale niewiele mówią o pozycjach.
4. Sprawdzić ręczne działania. W Search Console znajduje się raport Ręczne działania. Wpis oznacza, że weryfikator Google stwierdził naruszenie zasad. Po usunięciu problemu można poprosić o sprawdzenie; według Google trwa to zwykle kilka dni lub tygodni. Jeśli raport jest pusty, ewentualny spadek ma charakter algorytmiczny i nie ma dla niego żadnego wniosku.
5. Zinwentaryzować treści według sposobu powstania. Proszę podzielić podstrony na grupy: pisane ręcznie, tworzone z AI i sprawdzone, generowane bez kontroli, szablonowe, tłumaczone maszynowo. Przy każdej grupie warto zapisać liczbę stron, okres publikacji i osobę odpowiedzialną.
6. Ocenić wartość każdej grupy. Cztery pytania: czy klient zauważyłby brak tej strony? Czy zawiera coś, co wie tylko Państwa firma? Czy każde twierdzenie zostało sprawdzone? Czy podstrony różnią się merytorycznie? Jeśli cztery razy pada odpowiedź „nie”, strony trzeba poprawić, połączyć albo wyłączyć z indeksu.
7. Ustalić proces akceptacji. Kto sprawdza treści merytorycznie, kto językowo po niemiecku, kto zatwierdza publikację? Na stronie warto podać autora lub odpowiedzialny dział. Potrzebna jest też cierpliwość: Google pisze, że poprawa może nastąpić, gdy systemy automatyczne w ciągu miesięcy uznają, że witryna przestrzega zasad.
Przejrzystość: dlaczego warto informować o użyciu AI
Google pyta, czy użycie automatyzacji jest dla odwiedzających widoczne. Krótka, uczciwa informacja odpowiada na to pytanie.
Dochodzi do tego prawo unijne. Jak podaje Komisja Europejska, art. 50 rozporządzenia o sztucznej inteligencji stosuje się od 2 sierpnia 2026 r. Podmioty stosujące AI muszą między innymi ujawniać, że tekst dotyczący spraw ważnych dla interesu publicznego został opublikowany bez weryfikacji przez człowieka lub kontroli redakcyjnej. Blog firmowy nie podlega temu automatycznie, a niniejszy artykuł nie jest poradą prawną. Kierunek jest jednak ten sam co u Google: weryfikacja przez człowieka i jasna odpowiedzialność stają się standardem na obu rynkach.
Ograniczenia i pytania otwarte
- Do 4 października 2026 r. Google nie ogłosiło zakończenia wdrożenia, więc sytuacja może się jeszcze zmienić.
- Nie wiadomo oficjalnie, jakich rodzajów spamu dotyczy aktualizacja.
- Informacje o typach poszkodowanych witryn pochodzą od pojedynczych specjalistów i dostawców narzędzi.
- W sprawdzonych źródłach nie było wiarygodnych danych dotyczących wyłącznie polskich lub niemieckich witryn.
- Z publikacji o SAFE nie wynika, czy system jest stosowany w wyszukiwarce Google.
Najczęstsze pytania
Czy Google karze strony za używanie tekstów AI?
Nie. Google dopuszcza korzystanie z generatywnej AI i wskazuje badanie tematu oraz porządkowanie treści jako dobre zastosowania. Zasady narusza generowanie wielu stron bez wartości dla użytkowników w celu wpływania na ranking. Obowiązuje to od marca 2024 r. i nie zależy od tego, kto pisze.
Czy tłumaczenie maszynowe strony na niemiecki jest ryzykowne?
Samo użycie narzędzia tłumaczącego nie jest w zasadach wymienione jako naruszenie. Ryzyko pojawia się wtedy, gdy powstaje wiele stron bez wartości dla niemieckiego odbiorcy, których nikt nie sprawdził. Zalecenie Google, by ręcznie weryfikować treści z AI przed publikacją, warto stosować także do tłumaczeń.
Po czym poznać, że aktualizacja dotknęła moją witrynę?
Proszę porównać w Search Console kliknięcia i wyświetlenia od 24 września 2026 r. z wcześniejszymi tygodniami, osobno dla każdego kraju, typu wyszukiwania i grupy podstron, oraz zajrzeć do raportu Ręczne działania. Spadki mogą mieć też przyczyny sezonowe lub techniczne, a wdrożenie nadal trwa.
Ile trwa odzyskanie widoczności?
Google nie podaje terminu. Pisze, że zmiany mogą pomóc, gdy systemy automatyczne w ciągu miesięcy stwierdzą zgodność witryny z zasadami. W przypadku spamu w linkach korzyści z usuniętych linków są utracone na stałe.
Czy SAFE jest częścią tej aktualizacji?
Nie ma na to dowodu. Publikacja opisuje system wieloagentowy przeciw masowo tworzonym mediom syntetycznym i podaje przykład kanałów YouTube. Nie wspomina o wyszukiwarce, a Google nie powiązało jej z aktualizacją.
Źródła
Wszystkie źródła sprawdzono 4 października 2026 r.
- Google Search Status Dashboard: September 2026 spam update, 24 września 2026 r.
- Google Search Status Dashboard: historia aktualizacji rankingu
- Google Search Central: Google Search spam updates
- Google Search Central: Zasady dotyczące spamu w wyszukiwarce Google, stan na 28 sierpnia 2026 r.
- Google Search Central: Guidance on using generative AI content, stan na 1 października 2026 r.
- Google Search Central: Creating helpful, reliable, people-first content, stan na 1 października 2026 r.
- Google Search Central: Debugging drops in Google Search traffic
- Google Search Central: Discover and your website
- Pomoc Search Console: raport Ręczne działania
- Google, The Keyword: New ways we're tackling spammy, low-quality content on Search, 5 marca 2024 r.
- Google (Mathur i in.): The Synthetic Gap: Automating Forensic Investigation of „AI Slop” with SAFE, bez daty
- Search Engine Journal: Google Has Deployed A New AI Spam Detector Called SAFE, 25 września 2026 r.
- Search Engine Journal: Google Rolls Out September 2026 Spam Update Globally, 24 września 2026 r.
- Search Engine Roundtable: Google September 2026 Spam Update Is Rolling Out, 24 września 2026 r.
- Search Engine Roundtable: relacja o skutkach w weekend, 28 września 2026 r.
- Search Engine Roundtable: Google September 2026 Spam Update Phase Two Hit September 30th, 1 października 2026 r.
- Semrush Blog: Google September 2026 Spam Update: What to watch, 29 września 2026 r.
- mbridge: SEO mbridge Alert wrzesień 2026, 2 października 2026 r.
- Google Search Central: Managing multi-regional and multilingual sites, stan na 10 grudnia 2025 r.
- Komisja Europejska: Guidelines on transparency obligations for providers and deployers of certain AI systems, stan na 29 lipca 2026 r.
Informacja o przejrzystości: research, struktura i tekst tego artykułu powstały przy wsparciu AI (Claude firmy Anthropic). Przykłady zastosowania są skonstruowane i nie opisują rzeczywistych klientów. Artykuł nie stanowi porady prawnej.
Prezentacja PDF powstała w Gemini Notebook przy wsparciu AI. Osobista kontrola i akceptacja Roberta Werkiera nie są jeszcze udokumentowane.
Sprawdź treści AI przed publikacją
Pomagam polskim firmom tworzyć i sprawdzać treści na rynek niemiecki.
Porozmawiajmy →